Justyna Dąbrowska

Wywiad

Nagroda_Barbary_5732478Justyna Dąbrowska – psycholożka, psychoterapeutka, redaktorka, dziennikarka. Od 1989 roku związana z „Gazetą Wyborczą”, na której łamach debiutowała felietonami o swoich dzieciach. Założycielka i wieloletnia redaktor naczelna miesięcznika „Dziecko”. Jej teksty ukazywały się także w „Wysokich Obcasach” i „Tygodniku Powszechnym”. Laureatka nagrody im. Barbary Łopieńskiej za najlepszy wywiad prasowy roku 2011. Żona i matka dwójki dorosłych dzieci.

Lepszy Poród: Zajmuje się Pani psychoterapią perinatalną. Czy może Pani określić jak wiele kobiet korzysta ze wsparcia psychologa, psychoterapeuty w okresie okołoporodowym?
Justyna Dąbrowska: Z takiej pomocy korzysta bardzo niewiele kobiet. Z wielu powodów. Najpoważniejszy polega na tym, że w Polsce nie ma takiej opieki okołoporodowej, która uwzględniałaby emocjonalne potrzeby kobiety i jej dziecka. Wprawdzie każdej kobiecie, która została matka przysługują bezpłatne wizyty patronażowe, ale położne, które z tymi wizytami przychodzą nie robią żadnych badań przesiewowych w kierunku depresji poporodowej. Nie mają nawet podstawowego szkolenia, które uczuliłoby je na kondycję psychiczną nowej matki. W związku z tym z pomocy skorzystać mogą właściwie tylko te kobiety, które same się zorientują, że coś jest nie tak i będą miały siłę sięgnąć po pomoc.
Trudno jest także pomóc kobietom, które bardzo boja się porodu. Bardzo rzadko są przez swojego położnika kierowane do psychologa czy psychoterapeuty na konsultację. Lekarz w takiej sytuacji najczęściej proponuje jako najlepsze rozwiązanie cięcie cesarskie. I to w dodatku robione „na zimno”. Obie wiemy, że cięcie jest najlepszym rozwiązaniem w sytuacji ratującej zdrowie czy życie, ale ma wiele skutków ubocznych i nie powinno być tak szeroko stosowane.

Co decyduje o tym, że kobiety zaczynają szukać pomocy profesjonalisty?
Żeby poszukać pomocy trzeba wiedzieć, że coś jest „nie tak”, trzeba wierzyć, że zmiana jest możliwa i mieć w sobie siłę by sięgnąć po pomoc. Z takiej pomocy korzystają więc kobiety lepiej wyedukowane, lepiej sytuowane z większym wsparciem społecznym. Niestety, póki co jest ona niedostępna dla tych które najczęściej jej potrzebują – kobiet słabiej wykształconych, żyjących w biedzie, bez partnera, bez zaplecza rodzinnego.

Czego najbardziej obawiają się kobiety w ciąży?
Boją się porodu. W tej chwili – mam wrażenie – medialna narracja na temat porodu jest bardzo negatywna. Kultura masowa – np. seriale pokazują poród jako wydarzenie dramatyczne, nagłe, bolesne, przerażające. Strach przed porodem jest bardzo nakręcany także przez publikacje w tabloidach, które karmią wyobraźnię przyszłych matek historiami o tragicznie zakończonych porodach naturalnych. Znane celebrytki opowiadają, jak „lekko, łatwo i przyjemnie” urodziły przez cięcie cesarskie na życzenie. Czyli, myśli sobie przeciętna kobieta, cos w tym jest, że poród „naturalny” to coś groźnego. Kobiety boją się porodu także dlatego, że ich matki – czyli kobiety z mojego pokolenia – maja za sobą porody – horrory. Nie mogą więc spokojnie wspierać swoich córek.

W jaki sposób od strony psychologicznej można przygotować kobietę do porodu?
Ja nie przygotowuję do porodu, bo myślę, że to potrafią robić znakomicie położne w szkołach rodzenia przekazując przyszłym rodzicom wiedzę. Ale jeśli mam klientkę, która panicznie się porodu boi ,to z nią o tym rozmawiam, wspólnie przyglądamy się temu lękowi i próbujemy go zrozumieć. Rozkładamy go na „czynniki pierwsze” i już sam ten proces sprawia, że lęk maleje. Nie chodzi o to, żeby w ogóle się nie bać porodu. To naturalne, że się go obawiamy, zwłaszcza jeśli to jest nasze pierwsze dziecko. Nie wiemy jak to będzie, mamy mało kontaktu ze swoja „zwierzęcą” biologiczną stroną, boimy się swojej fizjologii, utraty kontroli, niewiadomego. Chodzi o to, by ten lęk nie paraliżował tylko mobilizował.

Jak Pani ocenia znaczenie przeżyć porodowych dla kondycji psychicznej matki?
Jeśli kobieta ocenia swój poród jako satysfakcjonujący to może być bardzo silny wehikuł, pomagający jej w nawiązywaniu więzi z noworodkiem. Dzięki temu czuje się silniejsza, pewniejsza, bardziej twórcza. Jeśli zaś poród był doświadczeniem rozczarowującym lub – co gorsza – traumatycznym, może osłabiać siły kobiety do wchodzenia w kontakt z dzieckiem. Może czuć się niekompetentna, słaba, bezsilna lub nieobecna, niechętna dziecku.

Czego najczęściej dotyczą trudności zgłaszane po porodzie?
Po porodzie większość kobiet doświadcza zmian nastroju, co jest całkiem naturalne w nowej sytuacji – hormonalnej i emocjonalnej. Całkiem spora grupa doświadcza także depresji poporodowej, która powinna być leczona – najlepiej zarówno przez psychiatrę jak i psychoterapeutę. Przy czym warto w tym miejscu przypomnieć, że można łączyć leczenie depresji z karmieniem piersią. Żądanie od depresyjnej matki by odstawiła dziecko (jeśli chce je nadal karmić) jest działaniem pogłębiającym depresję. Karmienie (prolaktyna, oksytocyna) relaksuje i wspiera matkę.
Często kobiety, które są młodymi matkami martwią się, że nie czują do dziecka tego, czego się spodziewały – „obezwładniającej miłości od pierwszego wejrzenia”. Są zdziwione, że mają w sobie sprzeczne uczucia zarówno miłość jak i niechęć, rezerwę lub złość. A tymczasem to naturalne i powszechne – wszyscy żywimy podobne uczucia do naszych bliskich tylko się do tego nie przyznajemy.

W jaki sposób można pomóc kobiecie z traumą poporodową?
Pomóc może psychoterapia krótkoterminowa. Zazwyczaj 8-10 sesji wystarcza by kobieta mogła uporać się z najsilniejszymi uczuciami, które przeszkadzają jej w czerpaniu przyjemności z kontaktu z dzieckiem.

Jakie objawy powinny skłonić do wizyty u psychologa?
W ciąży: obniżony nastrój utrzymujący się przez dłuższy czas, bardzo silny lęk przed porodem, obsesyjne myśli na ten temat, przekonanie, że „nie dam rady urodzić”. Po porodzie: poczucie porażki, doświadczenie porodu jako czegoś traumatycznego o czym nie można zapomnieć, brak uczucia przyjemności z kontaktu z dzieckiem, stała niechęć do dziecka, obwinianie się, dojmujące poczucie braku rodzicielskich kompetencji, pojawiające się często uczucie paniki, bezradności i przytłoczenia, problemy ze snem, myśli o tym, żeby sobie coś zrobić.

Czy w Polsce są specjaliści z dziedziny psychologii zajmujący się stricte problemami okresu okołoporodowego?
Ta dziedzina dopiero powstaje. Jest tylko kilka osób w Polsce, które zajmują się tym obszarem.

Czy koncepcja wprowadzenia psychologów na oddziały położnicze jest w Pani ocenie dobrym pomysłem?
Jako idea – tak. Ale wiem od pacjentek, że z praktyką bywa różnie. Okres okołoporodowy jest bardzo szczególny. Kobieta jest wtedy w stanie wyjątkowej wrażliwości i podatności na zranienie. Dlatego wymagałbym od osób pracujących na oddziałach pogłębionego szkolenia, najlepiej psychoterapeutycznego.

 

Podaj dalej!Pin on Pinterest0Share on Facebook0Share on Tumblr0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Share on Google+0